Mężczyzna patrzał z niesmakiem na moje ubranie. Jakos mi to nie przeszkadzało i tak nie miałam zamiaru go zmieniać. On sam wyglądał na dumnego arystokratę więc nic dziwnego, że mój ubiór mu się nie podoba.
- Jak widać nie mam czym go zakryć, bo sklepy już pozamykane. - mruknęłam cicho gwizdając - chętnie skorzystam z wolej izby. Ile za to chcesz? - spytałam zaglądając do małej torby na grzbiecie zawołanego przed chwilą osiołka. - Mam nadzieje, że dla niego też coś znajdziesz. - dodałam wyciągając mieszek z monetami.
- O zapłacie porozmawiamy później. - odpowiedział Gregory ruszając przed siebie. - A dla osiołka znajdzie się wolny boks. - powiedział. Od razu ruszyłam za nim aby go nie zgubić, co nie było takie proste patrząc na to jakie długie ma nogi, a przez to i kroki. Galaxy cały czas obserwował nieznajomego gotowy zaatakować. Dlatego też cały czas gładziłam go po uszach.
( Gregory?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz